niedziela, 4 maja 2014

Jest nadzieja :)

Witam, po długim wekendzie. Dzisiaj odwożąc manża na dworzec oficjalnie go zakończyłam :( Było super. Działo się działo. Był uśmiech, spokojna głowa  i dużżżżżżżżżżo miłości :) A teraz wracam z obłoków, ląduję na ziemi, łapię oddech i do boju.
Jest nadzieja, widzę światełko, muszę teraz dmuchać i chuchać żeby nie zgasło. Nie zapeszam, jak będę wiedziała na 100 % to dam znać.

A na zakończenie dla rozbawienia opowiem Wam jak z córcią szukałam w lesie bazi:
- po 30 minutach poszukiwań:
ja: Sandruś nie pamiętam jak wygląda to drzewo na którym rosną bazie
młoda: mamuś ja to w ogóle nie jestem pewna czy bazie rosną na drzewie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz