Oj tak, uwielbiam ten blogi spokój. Przeleżałam wczoraj z moim manżem cały wieczór ( mały spal a młoda u babci) i tak sobie właśnie myślałam, trwaj chwilo trwaj , Od pewnego czasu kocham te momenty, gdzie mamy tylko siebie, gdzie zapominamy o troskach i problemach, gdzie świat się zatrzymuje, a z piersi nie wydziera się krzyk. Gdzie nie trzeba patrzeć w okno, czy jakiś złoczyńca nie przyjedzie, nie trzeba się ukrywać, można się śmiać i płakać, oby takich chwil było jak najwięcej :)
I tak właśnie leżąc z manżem natrafiłam na blog Miriam Pokonać raka, przeczytałam prawie cały, piękne pióro, ech jak ja bym chciała tak pisać. Jaka fascynująca opowieść o szczęściu w chorobie, o małych radościach o życiu na obczyżnie i tęskonocie za krajem, o prawdziwej przyjaźni, cud malina. Polecam tym którzy go jeszcze nie przeczytali naprawdę warto.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz