środa, 27 sierpnia 2014

Witam po przerwie

Witam kochani po krótkiej przerwie, po prostu nie miałam czasu na pisanie. Od miesiąca mój manż jest w domu i skutecznie wypełnia mi czas. Po drodze zaliczyłam dwa wesela, więc zabawy było co nie miara. 
Niestety kończy się już ten mój beztroski czas, wkrótce manż wyjedzie, młoda pójdzie do szkoły i  przyjdzie najgorsza pora roku - jesień :(

sobota, 19 lipca 2014

Nawet festyn potrafi zdołować :(

Pojechałam dzisiaj z dzieciakami na festyn miało być fajnie i beztrosko, czas zabawy i relaksu. I tak było aż....... uwaga komunikat......... za chwilę wśród Państwa pojawią się wolontariusze z puszkami i będą zbierać na operację i kosztowne leczenie dla A...... W....... mieszkańca naszej gminy. 
Co jak to? Czy to ten AW? Nie niemożliwe, przecież bym wiedziała. Biegnę co tchu do mamy. Mamo czy to nasz AW? Czy to on? 
Tak córcia, nie chciałam Ci nic mówić bo masz dość swoich problemów. 
Ale ??????????  Co??????? Jak?????????????? 
Mamcia mówi, że to chłoniak anaplastyczny, chemiooporny................... 
słowa uciekają, łzy płyną po policzkach, milion myśli w głowie i znowu ta bezsilność.............
Koniec festynu, zbieram dzieciaki, czas do domu.
AW to mój bliski kuzyn, wysportowany 26-letni chłopak, zawodowy piłkarz, zawsze uśmiechnięty, wygadany i pełen optymizmu. Niedawno mnie pocieszał, kuzynka mówił My możemy wszystko, My mamy moc, nie poddawaj się , wal do przodu, dasz radę. A teraz On , On musi walczyć, iść do przodu. 

I czym są teraz moje problemy? Co ja mogę straci? Dom, samochód? Czy to ma jakieś znaczenie? On młody chłopak, pełen zapału, musi dzisiaj walczyć o życie, musi walczy o każdą daną mu sekundę. Ale wygra, musi bo My mamy moc. 

środa, 16 lipca 2014

Pozytywne zmęczenie :)

Jestem zmęczona, przeorana i zryta, ale przede wszystkim szczęśliwa. Praca jest ekstra, daje satysfakcję, zabija czas. 
Chcę się tak męczyć, chcę tyrać, chcę........!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Wiele musiałam stracić, żeby to docenić. Dlatego przestrzegam, doceniajcie to co macie ( upierdliwych szefów, marne, ale stałe pensje itd itp) bo jak to stracicie to zrozumiecie ile było warte. 

sobota, 5 lipca 2014

Czemu życie tak cholernie boli????

Ostatnio dużo myślę, nad życiem, pojęciem szczęścia, nad ludźmi, nad wartościami , nad wszystkim............ 
Zastanawia mnie czemu jest dla nas ważne to co mamy, co posiadamy, dlaczego nie osądzamy ludzi za to jakimi są ale za to co posiadają? Dlaczego tak trudno jest nam zrezygnować z tego co mamy? Dlaczego martwimy się co powiedzą inni? Po co nam to wszystko? Dlaczego ja z powodu problemów finansowych chciałam sobie odebrać życie? Dlaczego wstydziłam się ludzi? Przecież to wszystko można zdobyć , wszystko można odbudować, o wszystko można zawalczyć, a jednak takie głupie rzeczy są dla nas ważne....... Dlaczego trzymając w rękach żyletkę nie pomyślałam o swoich dzieciach o mężu o mamie, dlaczego myślałam o sobie, dlaczego chciałam sobie zaoszczędzić wstydu, a swoich najbliższych chciałam zranić? Dlaczego zaczynając od nowa ciągnie się za nami przeszłość? Dlaczego......................................
Zmieniam dzisiaj swój światopogląd, doceniam co mam, nie chcę pieniędzy super domu, chcę mieć przy sobie ludzi których kocham, chcę żyć, chcę cieszyć się radością dzieci, chcę być......................................


Ostatnio dotknęła nas kolejna tragedia, mój bliski kuzyn w wieku 27 lat zachorował na chłoniaka aplastycznego, on zawsze uśmiechnięty,  zawodowy piłkarz, wysportowany człowiek, dwa miesiące przed ślubem poznaje diagnozę, straszną, najstraszniejszą, przyjmuje ją z uśmiechem na ustach i mówi tak musi być.......
Walczymy bo trzeba, nie poddamy się, zabijemy to cholerstwo...................................

A dla Was kochani takie przesłanie, cieszcie się życiem ja się tego uczę, ja goniąca kiedyś w wyścigu szczurów, wspinająca się po szczeblach kariery, ambitna i cholernie zawistna osoba, dzisiaj dostrzegam piękno codzienności, cieszę się z każdego uśmiechu moich dzieci,  uwierzcie, żadna nawet gigantyczna premia tego nie przebije !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Znowu wszystko jest do dupy.................

Było dobrze, nawet bardzo dobrze a teraz jest do dupy..............
Czarna.......... wielka............ dupa. Brak sił ( mam nadzieję, że chwilowy).
Boże jak żyć? Jak to ugryźć? Gdzie szukać pomocy? Gdzie moje oparcie?
Milion pytań i wciąż brak odpowiedzi..................
A ja zapadam się, tonę, duszę..................

piątek, 13 czerwca 2014

Jest super jest super oby tak dalej.....................

Piękne lato, super praca, kochany mąż, zdrowe dzieci i czego chcieć więcej :)
Jest dobrze, siły do walki nabrane, głowa podniesiona do góry, szczery uśmiech i w końcu suche oczy. Wierzę, bardzo wierzę, że już teraz będzie dobrze, że się da, musi się dać.

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Wracam :)

Wróciłam wczoraj ze szkolenia, jest dobrze, egzamin zdany na 100%. Chyba nikomu tak nie zależało, żeby go zdać jak mi. Mam, dostałam umowe na 2 lata hurrrrrrrraaaaaaaaaa.
W środę zaczynam, dam z siebie 200 %, będę tyrać, taki oto mam plan.
Będę walczyć, wyjdę na prostą, odkupię winy, udowodnię światu i innym, że dam radę.
Jestem mocna babka, padam na kolana, ale wstaję, podnoszę głowę, prę na przód, jeszcze czasami oglądam się wstecz, muszę docenić to co straciłam. Muszę manża sprowadzić do kraju, wychować dzieci. 
Muszę być , muszę trwać, muszę...............

sobota, 17 maja 2014

Wielkie pakowanie :)

Ale jestem podekscytowana, jutro wyjeżdżam na całe dwa tygodnie :) Będę się szkolić i odpoczywać :)
Martwię się trochę o dzieciaki ale mam nadzieję, że wytrzymają u babci.
A potem praca, praca i jeszcze raz praca ( mam nadzieję, że zdam egzamin).

poniedziałek, 12 maja 2014

Góry i doliny................................................

Czy Wy też tak macie, że jak jedno wychodzi to drugie się wali :( Czy tylko ja mam takiego pecha :(
Ja od poniedziałku zaczynam pracę a manż już tydzień bez roboty - masakra.
Do tego dopadła mnie świnka, boli jak cholera, oby na dzieciaki nie przeszło.

sobota, 10 maja 2014

..................................:)

Piwko, cisza, spokój, dzieci śpią za ścianą a mama się relaksuje :) Mam motylki w brzuchu, jeszcze tydzień i rozpoczynam nową pracę. Nie mogę się już doczekać.
Teraz wszystko organizuję, nianię, świetlicę itp. Próbuję wkręcić dzieciaki na szczepienia, do dentysty, żeby wszystko było załatwione przed robotą.
Kurcze ale jestem happy!!!!!!!!!!!!!

poniedziałek, 5 maja 2014

I`m happy, vary happy :)

Mam, znalazłam robotę:) Kto szuka ten znajdzie :)
Wracam, będę tyrać, męczyć się i będę z tego bardzo ale to bardzo zadowolona. 
Czuje się jakbym wygrała w totka. Radość, radość i jeszcze raz radość. 
Dość lenistwa, obijania się i myślenia o pierdołach. 
Teraz praca i tylko praca.
A jak za jakiś czas zacznę narzekać to walnijcie mnie w łeb :)

niedziela, 4 maja 2014

Jest nadzieja :)

Witam, po długim wekendzie. Dzisiaj odwożąc manża na dworzec oficjalnie go zakończyłam :( Było super. Działo się działo. Był uśmiech, spokojna głowa  i dużżżżżżżżżżo miłości :) A teraz wracam z obłoków, ląduję na ziemi, łapię oddech i do boju.
Jest nadzieja, widzę światełko, muszę teraz dmuchać i chuchać żeby nie zgasło. Nie zapeszam, jak będę wiedziała na 100 % to dam znać.

A na zakończenie dla rozbawienia opowiem Wam jak z córcią szukałam w lesie bazi:
- po 30 minutach poszukiwań:
ja: Sandruś nie pamiętam jak wygląda to drzewo na którym rosną bazie
młoda: mamuś ja to w ogóle nie jestem pewna czy bazie rosną na drzewie :)

niedziela, 27 kwietnia 2014

Słoneczko ratuj !!!!!!!!!!!!!!!!

Czemu znikasz słonko, czemu się chowasz?
Gdzie jesteś? Nie odchodź, tak bardzo ciebie potrzebuję.
Słoneczko wracaj, siły przybywaj, złe myśli precz!!!!!!!!!!!!!!

czwartek, 24 kwietnia 2014

Święta, święta i po świętach :(

Święta minęły rodzinnie, było głośno, gwarnie i wesoło. Był manż, ale niestety tylko na trzy dni. Były prezenty i spokojna głowa, wolna chociaż przez chwilę od problemów. Było smacznie.
A teraz, rzeczywistość, problemu powróciły, nadal trzeba walczyć, upadać, podnosić się i tak w kółko, ale dam radę, mam jaja, nie poddam się, BĘDĘ JESZCZE SZCZĘŚLIWA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

niedziela, 13 kwietnia 2014

Wiosna wiosna ......................

Jest dobrze, pozytywne myślenie zaczyna działać, idą święta, będzie luz, wróci na chwileczkę manż i będzie cud miód :)

wtorek, 8 kwietnia 2014

GDY EMOCJE JUŻ OPADNĄ JAK PO WIELKIEJ BITWIE KURZ..................

Jak w tytule, już po wszystkim, emocje opadają, serce zaczyna znowu bić miarowo, tylko ten cholerny ból za lewą łopatką nie chce ustąpić :( Ale jest dobrze, jeszcze pojeżdżę moim autkiem, mogę schować zapasowe buty na później :)

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Jutro ważny dzień brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr

Oj będzie jutro ciężki dzień i to bardzo, mam nadzieję, że przeżyję. A jak nie to będę od jutra na nogach chodzić zamiast wozić dupę samochodem :( Bynajmniej zadbam o formę hihi
Trzymajcie kciuki    żebym na zawał nie zeszła brrrrrrrrrrrrrrrrrrrr

czwartek, 3 kwietnia 2014

Najważniejsze myśl pozytywnie :)

W związku z tym, że muszę coś ze sobą zrobić, sama sobie wdrożyłam terapię pod nazwą myśl pozytywnie. 
Wiec moja terapia polega na tym, że nie myślę o problemach, mówię i udaję, że wszystko jest ok, uśmiecham się i stwarzam pozory, nikt z zewnątrz nawet się nie domyśla, że coś ze mną jest nie tak.  Jest tylko kilka ważnych dla mnie osób które znają prawdę na temat mojej sytuacji: manż oczywiście, mamuśka i moja R ( najlepsza koleżanka a może nawet przyjaciółka).
Moja R ma podobnie jak ja problemu finansowe i podobnie jak ja stara się myśleć pozytywnie chociaż czasem jej nie wychodzi i wtedy jestem ja :) 
Moja R wczoraj rozbiła samochód i jak to ona mówi teraz " jest w czarnej dupie" i to doprowadziło do załamania. Dzwonię do niej dzisiaj o 11 a ona mówi, że jeszcze z łóżka nie wstała, że ma dość itd. No to ja do niej co 15 minut dzwonię pytając czy wstała, w końcu zaczęła się śmiać i zwlekła z łóżka. Namówiłam ją na spacerek z dziećmi dla rozluźnienia i to nie był dobry pomysł . R wzięła trójkę swoich dzieci i poszła połazić po sklepach, dzwoni do mnie po godzince i krzyczy do sluchawki:
- ten mały h..j kradnie
: co
- no kradnie
: ale jak? co?
- chciał wynieść ze sklepu bluzkę i breloczek i ekspedientka go przyłapała
: zamurowało mnie, ale on ma dopiero 6 lat, jak to możliwe? 
-R w ryk
: a ja na to: R a ja mam pustą lodówkę może wypożyczysz mi młodego, to mi ją za darmochę napełni :)
- R w śmiech, mówi co ja bym bez ciebie zrobiła
Milo jest mieć kogoś takiego przy sobie, teraz doceniam takich ludzi, są dla mnie ważni. Kasa to rzecz drugoplanowa, ważni są ludzie, uczucia, rodzina. Jeżeli ktoś czyta mojego bloga a nie docenia ludzi dla niego ważnych to niech się zastanowi, bo gdy świat wali się pod nogami to tylko oni zostają.

wtorek, 1 kwietnia 2014

Prima aprilis :)

Taki mały żarcik na dziś od mojej ośmioletniej córci która nie lubi szkoły:
- mamusiu a czy w niebie jest szkoła?
- raczej nie ma
- ta daj jakiś sznur, idę się powiesić :)

sobota, 29 marca 2014

Ładuje akumulatorki :)

Dzisiaj będzie pozytywnie, manż mnie kopnął w dupę i ustawił do pionu. powiedział, że mam się ogarnąć mamy siebie i razem damy radę :) I tak sobie wbijam do głupiego łba, że będzie dobrze, że damy radę, że trzeba walczyć itp. Pogoda działa nastrajająco więc biorę się w garść, zwieram dupę, podnoszę głowę i do
boju, jak nie tutaj to znajdę inne miejsce na świecie gdzie będę szczęśliwa :)

czwartek, 27 marca 2014

Muszę czymś zapełnić głowę...............

Muszę przestać myśleć, wyłączyć się, odpocząć psychicznie od wszystkiego, chociaż na chwilę zapomnieć....
Chcę uciec, zamknąć mój świat, chcę by to moje życie już tak nie bolało, chcę by było normalnie.............
Odganiam złe myśli, walę głową w mur, koncepcji brak, brak już słów.
Kiedyś ktoś powiedział, że człowiek zniesie więcej niż zwierzę, czy to prawda? Nie wiem, ale uwierzcie, że znoszę wiele, bardzo wiele.
Czy warto tak walczyć? Nie wiem......
Czy nie lepiej zacząć wszystko od nowa? Nie wiem..........
Co robić gdy wali się świat? Nie wiem......
A co wiem? Wiem, że dzieci muszą być szczęśliwe................

poniedziałek, 24 marca 2014

Biednemu to zawsze wiatr w oczy :(

Nie dość, że ogólne samopoczucie jest bardzo, bardzo złe, to jeszcze dopadły nas choróbstwa. Leżymy cały dzień w łóżkach i mam tylko nadzieję, że obejdzie się bez lekarza, bo jak będę musiała zostawić majątek w aptece to już mi kasy do końca miesiąca nie starczy :( 
Pogoda też nie napawa optymizmem, ciągle pada, wieje i huczy; eh a już czekałam na wiosnę z nadzieją na lepsze jutro a tu znowu deprecha wróciła. 

Nie mam już nadziei, umarła. 
Nadszedł czas najtrudniejszych decyzji. 
Nie wiem czy dam radę.
Wysiadam.

czwartek, 20 marca 2014

Stres i strach moi nieodłączni przyjaciele..........................

Jak w temacie, ciągle stres i strach, czuje je w brzuchu, sercu,płucach. Rozbrajają mnie od środka, wykańczają, czuję ból nie tylko psychiczny ale już teraz nawet fizyczny. Wstaję boli, egzystuję boli, śpię boli. Od jakiegoś czasu już się nie uśmiecham, nie mam siły udawać, zaszyłam się w swoich czterech ścianach, odcięłam się od świata. Jestem ja, moje dzieciaczki i  cztery ściany. Cieszymy się sobą. W głowie pustka, w sercu żal. Co to będzie? Co?


piątek, 14 marca 2014

Niech ktoś zatrzyma dla mnie świat ja wysiadam..................

Wysiadam, dosłownie, mam dość !!!!!!!!!!!!!!!!
Boże czemu stworzyłeś takich idiotów jak ja? Spier...łam życie swojej rodziny, a nie mam już ani pomysłu ani siły tego naprawiać.
Poddaję się, wywieszam białą flagę, spadam w dół................ ciemność widzę ciemność.
Jestem tchórzem, nie umiem tego skończyć, co robić, co robić. Boje się że będzie bolało, kto wychowa moje dzieci? Kto o nich zadba?
Wszyscy mnie zostawili, jestem sama ( bynajmniej takie mam wrażenie), ale co się dziwić, nikt nie chce takiego zera jak ja.
Idę ale nie wiem dokąd, błądzę, cholerny labirynt nie pokazuje wyjścia, każde wyjście zablokowane i jak tu nie zwariować :(

środa, 12 marca 2014

Ciężki dzień..............

Miał być ciężki dzień, lecz rzeczywistość okazała się nie taka straszna :) Wiele spraw pozałatwianych hurrra.............................................................................................................
Swoją drogą zastanawia mnie jak ja to wszystko ogarniam, nie żebym chwaliła samą siebie ( a co tam od czasu do czasu można :) ) miałam trzy godziny, aby odwiedzić moje ulubione miejsce a mianowicie Urząd Porzuconych ( czytaj urząd pracy), Zakład Utylizacji Spłukanych ( czytaj Zus), przebadać moje autko i je ubezpieczyć, po drodze zrobić jakieś drobne zakupy a dodam, że jeszcze dojazd w ta i we wta zajął mi godzinkę, ale dałam radę. Tak jestem zorganizowana hihi.
Pomogło mi to wyjście z domu, miałam motywację, żeby wstać, łubrać się i podmalować oczęta, no i oczywiście świeże i pachnące ciuszki założyłam, żeby w UP nie pomyśleli, że jestem aż tak uboga ( jak jestem ). Głupie to jest, że człowiek zawsze musi stwarzać pozory, że nie ma odwagi powiedzieć jak jest naprawdę ( bynajmniej ja nie mam), potrzeba mi pracy i to bardzo ale w UP dyplomatycznie:

Pani: och przykro mi ale w tej chwili nie mamy ofert pracy dla Pani
Ja: spoko, aż tak mi nie zależy dopiero 10 dni jestem bezrobotna
Eh chyba jednak jestem tchórzem .
Dobranoc

wtorek, 11 marca 2014

Tragedija...........................

Kuźwa znowu wszystko nie tak :( 
Ja mam jakiegoś pecha, jak trochę się podniosę to znowu wszystko się wali, szok, czy tylko jak tak mam czy ktoś jeszcze? 
Nie chce mi się nic, cokolwiek nie zaplanuję to czy tak wszystko weźmie w łeb.
Dobrze, że chociaż pogoda dopisuje, może chociaż słońce doda trochę mocy, żeby jutro była siła rano wstać i walczyć o lepsze jutro. 
Idę odganiać złe myśli, idę szukać radości w uśmiechu dzieciaków, idę popatrzeć na słonko i posłuchać śpiwu ptaków to musi rozjaśnić mi rozum!

środa, 5 marca 2014

Stało się coś co nie powinno się stać :(

Stało się jestem BEZROBOTNA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Oficjalnie zarejestrowaną w Urzędzie Pracy :( Nie wierzę, czemu, po co moje wysiłki, studia itp itd. Mam doła, zaje....go doła, dzisiaj środa popielcowa więc nawet nachlać się nie wypada :( 
I co dalej, szukam tej roboty i szukam i nic :( Niestety nie umiem się sprzedać. Wszystko jest do bani......................

poniedziałek, 3 marca 2014

Wakacje :(

Czuje się jak na wakacjach, mogę spać do 10 tej, nigdzie nie muszę się spieszyć, wszystko robić pomału, jedyna inność w tej całej sytuacji jest taka, że ja nie chcę takich wakacji , NIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ja chcę pracy, chcę wychodzić do ludzi, wstawać rano, malować moje piękne oczęta i ruszać w świat, to siedzenie w domu mnie zabija :( Dom zarasta syfem, bo nie chce mi się sprzątać, bo po co skoro jutro można, bez sensu, wszystko jest bez sensu...........................

środa, 26 lutego 2014

Jakoś tak nijak :(

Jak w temacie, nie wiem co czuję, jakaś pustka mnie ostatnio ogarnęła, raz się śmieję, raz ryczę, raz walczę, raz rozbrajają mnie pierdoły i tak się kręci-nijak :( 
Mam stresa w przyszłym tygodniu będę musiała wyruszyć do Urzędu Pracy i zarejestrować się jako bezrobotna, ja od 10 lat aktywna zawodowo będę bezrobotna :( Nie chcę :( Czemu? 
Szukam i szukam, chodzę na rozmowy, mam nadzieję i nic...............................
Na wszystko potrzeba czasu i cierpliwości a ja nie mam ani czasu ani cierpliwości. 
I co dalej? To pytanie zadaję sobie najczęściej.......................

piątek, 21 lutego 2014

Zaczynamy wekend :)

W końcu nadszedł, długo na niego czekałam, wyruszam z dziećmi jutro z samego rana do mamuśki, mojej kochanej rodzicielki :) Tam zawsze błogo płynie czas, będą słodkości i ciągłe wpychanie we mnie żarcia, bo mamuśka myśli, że my głodujemy i chce nas nakarmić na zapas:) Och jak ja uwielbiam te wekendy hurrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrraaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
A dzisiaj zamieniłam się w boba budowniczego i zaczęłam kłaść panele w nowym pokoju młodego, a co tam baba też może, mój przyjaciel internet pokazał mi jak to się robi i do dzieła, nawet sprawiało mi to frajdę. 
Pomalutku do spełnienia, z zakłóceniami ale też błogim spokojem w sercu. Oby tak dalej :)

poniedziałek, 17 lutego 2014

Znowu pusto, znowu źle......................:)

Już nie tak samo smakuje poranna kawa, nie ma uśmiechu, nie ma przytulania. Została pustka. Manż wyjechał wczoraj, muszę znowu się nauczyć żyć sama, muszę to wszystko ogarnąć, poukładać, a już się przyzwyczaiłam do jego obecności, był ponad dwa miesiące w domu, a człowiek podobno szybko przyzwyczaja się do dobrego, a że jeszcze coś z człowieka w sobie mam to ta zasada dotyczy również mnie :) 
Ale nic, potrzeba nam tej roboty, kasy brak a żyć trzeba i przede wszystkim przybliżać się do spełnienia marzeń, hmm.................... jakie piękne słowo marzenie, jak już dawno go nie używałam, chyba ta pogoda powoduje, że znowu zaczynam marzyć :) Oby tak dalej:)


środa, 12 lutego 2014

Raz słońce raz deszcz...................

Czemu takie jest życie, że jak rano jest dobrze to wieczorem źle, jak rano jest kiepsko to wieczorem ok.........
Dziwnie Bóg zbudował ten świat, przekrętnie , chyba chciał nam urozmaicić życie, a zresztą sami je sobie urozmaicamy niestety.........
Moje życie jak piłka odbija się od dna, leci leci i znowu spada, jakoś tak dziwnie los zatacza kręgi, a ja upadam podnoszę się i znów opadam ...... i tak w kółko , czasami brakuje sił by się podnieść, wtedy stoją przy mnie moje aniołeczki, dzieciaczki i manż, tak mój nie zastąpiony manż, moja ostoja, moje wsparcie. Z jednej strony można powiedzieć jestem nieszczęśliwa ( pod względem materialnym) z drugiej, gdyby nie cała ta historia nie wiedziałabym jak bardzo on mnie kocha, jak walczy, szok, uważałam go za ciapę, nigdy nie okazywał uczuć a tu w takiej chwili, jak wybawiciel podał rękę, dał oparcie, pokazał, że naprawdę kocha. Nasza miłość jest wielka, nie pozorna, nie na pokaz bo 
.... miłość cierpliwa jest................łaskawa jest.........
Tak taka jest Nasza miłość i tak kroczymy razem ramię w ramię ja i on, wspólnie idziemy po tych gruzach i dlatego potrafię w sobie odnaleźć jeszcze trochę tego szczęścia. 

Kiedyś nie doceniałam tego co mam, teraz dostrzegam rzeczy których wcześniej nie widziała, przeżarła mnie pycha, wyścig szczurów, ambicja. Nie życzę nikomu źle, ale uwierzcie warto zauważyć te male rzeczy, te małe szczęścia. Dzisiaj cieszy mnie każdy uśmiech na twarzy moich dzieci, kiedyś myślałam, że nowa zabawka wszystko zrekompensuje, wszystko załatwi, ale tak nie jest, dzieci potrzebują nas rodzicó, wspólnych zabawa, czasu i wtedy jest ta uczciwa radość, szczera i bezcenna. Dzisiaj to doceniam, dzisiaj to mam i dlatego walczę dalej BO DOPÓKI WALCZYSZ JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ.............................

sobota, 8 lutego 2014

Trawaj chwilo trwaj :)

Oj tak, uwielbiam ten blogi spokój. Przeleżałam wczoraj z moim manżem cały wieczór ( mały spal a młoda u babci) i tak sobie właśnie myślałam, trwaj chwilo trwaj , Od pewnego czasu kocham te momenty, gdzie mamy tylko siebie, gdzie zapominamy o troskach i problemach, gdzie świat się zatrzymuje, a z piersi nie wydziera się krzyk. Gdzie nie trzeba patrzeć w okno, czy jakiś złoczyńca nie przyjedzie, nie trzeba się ukrywać, można się śmiać i płakać, oby takich chwil było jak najwięcej :) 

I tak właśnie leżąc z manżem natrafiłam na blog Miriam Pokonać raka, przeczytałam prawie cały, piękne pióro, ech jak ja bym chciała tak pisać. Jaka fascynująca opowieść o szczęściu w chorobie, o małych radościach o życiu na obczyżnie i tęskonocie za krajem, o prawdziwej przyjaźni, cud malina. Polecam tym którzy go jeszcze nie przeczytali naprawdę warto. 

środa, 5 lutego 2014

Czekanie czekanie czekanie......................

Czekanie czekanie czekanie od pewnego czasu moje życie to ciągle czekanie............... Czekamy na info czy męż dzisiaj pojedzie, oby zadzwonili. Trzeba nam już tej roboty, już 8 tygodni siedzi w domu a z kasą krucho. Więc czekamy......................

sobota, 1 lutego 2014

" Dlaczego pijesz?"

Pamiętacie ten fragment z Małego Księcia- " Po co pijesz? Żeby zapomnieć. O czym? Że piję."
To ja dzisiaj też piję, żeby zapomnieć o życiu, o problemach, o wszystkim. Dzieciaki śpią za ścianą a ja wyjęłam flaszkę, jeden kieliszek, drugi, trzeci............ dzisiaj mam zamiar uchlać się jak świnia, chcę poczuć ten szum w głowie, mieć bezwład, zanik pamięci i przez chwilę poczuć się szczęśliwa. 

Jak wiecie czytam blogi o dzieciaczkach walczących z rakiem i codziennie ich przybywa, wczoraj nie mogłam zasnąć i zaczęłam się zastanawiać jak Ci rodzice to znoszą, skąd biorą siłę, jak pięknie wierzą w Boga i proszą o modlitwę. Ja nie mam takiej siły, nie mam takich problemów a czy tak załamuję ręce, wstyd mi wstyd. 


piątek, 31 stycznia 2014

Czarne chmury nad głową mą !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Na niebie wciąż wiszą czarne, ciężkie chmury, w sercu zadra i złość, w głowie tysiące myśli i ta otaczająca mnie zewsząd bezsilność. Co zrobić, jak żyć, jak zebrać się do kupy?????????? 
Pytania bez odpowiedzi, odpowiedzi bez sensu, milion niewypowiedzianych słów, morze wylanych łez................ głupia po co ci to było? no po co? 
Jak poukładać świat? Jak nauczyć się żyć od nowa? Jak? Jak? 
Zna ktoś odpowiedź, kto ją zna?

wtorek, 28 stycznia 2014

Wszystko do dupy !!!!!!

Spuszczam głowę, wlepiam przestraszone oczy w podłogę i czekam, nie wiem na co- może na lepsze jutro?
Mam dość, dość tej walki, patrzę na błagające oczy mojego dziecka, mamo kończą mi się ferie a nigdzie nie byłam nawet na basenie. Dziecko gdybym tylko mogła uchyliłabym ci nieba, wybacz jestem bezradna. Jestem matką do dupy, nic mi się nie chce, nie chce mi się wstać z łóżka, robić obiadu, sprzątać, nic po prostu nic.................
Jak żyć , skąd czerpać siłę do walki???????????????? Jak???????????? Czy ktoś mi odpowie :( Sama pośród ludzi niby bliskich a jednak tak dalekich.............................

sobota, 25 stycznia 2014

Mam już dość ospy :(

Trzeci tydzień zmagań z ospą , tragedia. Młoda przyniosła do domu, wyhodowała, przebyła i zapomniała. Ale w spadku po niej ospę odziedziczył mały, w dodatku trzy razy gorzej, bo nie ma miejsca bez krostek, po prostu są wszędzie na nogach, stopach udach, siusiaku, brzuchu itd a nawet w buzi na języku i w uszach, masakra!!!!!!! Choróbstwa idźcie precz!!!!!!!!!!!!!!!!

A poza tym jakoś leci, miałam w piątek rozmowę o pracę, super mi się podobało ale zobaczymy czy HR-owcom ja się spodobałam, oby :) Trzymajcie kciuki, może w końcu wszystko zacznie się układać.

No i pamiętajcie, że
DOPÓKI WALCZYSZ JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

środa, 22 stycznia 2014

ANIOŁY SĄ WŚRÓD NAS !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Kochani, dzisiaj się przekonałam, że prawdziwa przyjaźń istnieje :) Jedna jedyna na wieki, przyjaźń jeszcze z czasów szkolnych, z jednej ławki, przetrwała i właśnie przeszła swoją próbę. Dziękuję, dziękuję, kocham, kocham :)
Tak więc walczymy dalej
BO DOPÓKI WALCZYSZ JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


sobota, 18 stycznia 2014

Kocham wekendy.....................

nie dlatego, że jestem leniwa, ale w wekend można żyć spokojnie, nie bać się odwiedzin komornika, listonosza z kolejnym upomnieniem itd itp..... Uwielbiam ten błogi spokój. 
Upiekłam wczoraj ciacho, zaopatrzyłam ( skromnie ale jest) lodówkę i możemy odpoczywać  :) Dół minął, trochę rozjaśniło się niebo, jest nadzieja, może nadejdzie pomoc, ale jeszcze nie zapeszam bo nie wiem nic na 100%. 
Od pewnego czasu czytam blogi dzieci chorych na raka ( a raczej ich rodziców którzy przechodzą piekło), może to egoistyczne, ale to właśnie oni dają mi siłę do walki, bo czymże są moje problemy finansowe w obliczu ich problemów? Oni nie dość, że mają poważnie chore dziecko, to jeszcze muszą martwić się o fundusze na jego liczenie, bo w tym cholernym kraju nic nie ma, nawet porządnej opieki medycznej, socjala, kompletnie nic, niedługo nie będzie też znajomych bo z roku na rok coraz więcej ich wyjeżdża za granicę....
No cóż pozostaje żal, gorycz i nic więcej...................
Ale my walczymy dalej BO DOPÓKI WALCZYSZ JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

czwartek, 16 stycznia 2014

NADAL DÓŁ I STRACH!!!!!!!!!!!!!!!!!

Coś dziwnego dzieje się z moim ciałem, ręce drżą a ciało oblewa zimny pot i ten wewnętrzny nieopisany ból...........................
Nic nie wychodzi, chyba jestem nikim i do niczego, nie umiem zadbać o rodzinę................ Nie chce mi się żyć, mam dość, a miało być już dobrze i znowu jestem w czarnej dupie. 
Wewnątrz wołam pomocy, pomocy......................., wmawiam sobie DASZ RADĘ, MUSISZ, WALCZ, ale moja siła podświadomości chyba jest słaba.
Idę spać chociaż to 13 to mój mózg żąda odpoczynku.:(

środa, 15 stycznia 2014

Dół, dół, wielki dół!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Dzisiaj znowu złapał mnie dół, mam dość, nie wiem czy damy radę. Mąż nadal bez roboty siedzi w domu już czwarty tydzień, zaczyna brakować kasy na życie a o rachunkach już nie wspomnę :( Kiepsko, bardzo kiepsko, chyba łapie mnie deprecha, jestem jakaś apatyczna, a w nocy oblewa mnie zimny pot. Miliony myśli kołata po głowie i ta bezsilność która mnie rozkłada na łopatki :( I jak tu się ogarnąć i zebrać do kupy:(

MAM DOŚĆ DOŚĆ DOŚĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Kochani, dzisiaj dzień minął w miarę spokojnie, rozpoczęłam negocjacje z komornikiem ( jak się okazało to też człowiek), zobaczymy co z tego wyjdzie :)Trzymajcie kciuki, a tak poza tym praca, dom, dzieci.....................
Muszę to wszystko jakoś ogarnąć, co prawda emocje z piątku jeszcze trzymają, ale cóż, widmo utraty domu każdemu podniosłoby ciśnienie.
Dzisiaj chciałam napisać Wam, jak przez ostatni rok zweryfikowało się grono naszych znajomych, przyjaciół a nawet rodziny. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale jednego się nauczyłam, najmniej mogę dzisiaj liczyć na tych którym kiedyś najwięcej pomogłam........
Zostali przy nas tylko nieliczni, ale za to ci prawdziwi........
Otóż prowadziliśmy bardzo towarzyskie życie, spotkania z przyjaciółmi, znajomymi i rodziną były na porządku dziennym. Nieraz wracałam z pracy a tam już pełen dom ludzi. Ale odkąd zaczęły się nasze problemy finansowe nagle zrobiła się pustka. Na początku nawet nam to odpowiadało, musieliśmy sami to wszystko przeżuć i przetrawić i nawet specjalnie nie zauważyłam, że mało kto nas odwiedza. Z czasem zaczęło mnie to zastanawiać. Dlaczego? Co takiego się stało, że już nas nie lubią? i wiem, nas teraz nie stać na imprezy zakrapiane alkoholem ( który głównie był przez nas sponsorowany), na stawianie pizzy itd itp. Ale mam ich gdzieś, ci którzy już nie przyjeżdżają są nic nie warci, nie potrzeba nam ich obecności, niech spier..............!!!!!!!!!!!! Ale najgorzej zabolało, jak najbliższa, ukochana siostra odwróciła się od nas, płakałam po nocach, nie rozumiałam dlaczego? ja jej tak bardzo potrzebowałam, a ona nagle przestała dzwonić, jak ja do niej dzwoniłam to było krótko i rzeczowo, nie rozumiałam dlaczego, ale już wiem.......... Ona się bała, że może poproszę o pomoc, że będę chciała kasę pożyczyć ( chociaż sama nie raz od nas pożyczał min. na samochód nie małą sumkę), a ja głupia czekałam kiedy ona mi zaproponuje pomoc, kiedy zapyta czy mam z dzieciakami co do gara włożyć, a uwierzcie, że były momenty że naprawdę nie było nic. No ale cóż, trzeba było przełknąć to ziarnko goryczy i iść dalej, dla męża i dzieci..... Dzisiaj nasze kontakty są oschłe, bezuczuciowe, spotykamy się głownie u mamy, nie ma spontanu, przyjazdów bez zapowiedzi itp itd........ Dużo czasu zajęło mi pogodzenie się z tym, ale teraz już wiem, nigdy, przenigdy jej nie pomogę, choćby jej świat ( tak jak teraz mój) zawalił jej się na łeb :)
Sorki, że tak pluję jadem, ale to tak cholernie boli, rozdziera serce na strzępy, gdzie są  Ci wszyscy przyjaciele, no pytam, gdzie jeteście????????????????


















niedziela, 12 stycznia 2014

Kochani, nie chcę zanudzać ale żebyście zrozumieli muszę opisać swoją historię.
Byliśmy normalną, teoretycznie szczęśliwą rodziną, mąż, córka, ja siódmy miesiąc ciąży i nagle świat zawirował, wszystko się wydało, zaczęło się piekło, czas stanął w miejscu.Był wielki wstyd, strach i niepewność jutra. Najpierw straszyli prokuraturą, później zaproponowali ugodę z krótkim terminem spłaty, niemożliwym do osiągnięcia, ale dla mnie najważniejszy był on, on czyli mąż, co zrobi , czy mnie zostawi, porzuci? Miał do tego prawo, czekałam na jego decyzję, płakałam, załamałam się psychicznie.
A on jak rycerz, jak bohater, pocieszał, całował, pilnował w dzień i noc żebym nie zrobiła czegoś głupiego, wtedy zrozumiałam, że on naprawdę mnie kocha, tak szczerze...................
I zaczęliśmy walczyć................ o dom, o siebie, o marzenia i lepsze jutro. To było półtora roku temu, myśleliśmy, że damy radę, on wyjechał do Niemiec i wszystko miało być różowe, jednak nie było............. najpierw nieuczciwy pracodawca, później brak roboty i koło zatoczyło okrąg. Niemoc, strach, wstyd i tak w kółko. W piątek zapukał komornik, machina ruszyła................. Na początku była załamka, mówiłam poddaję się, nie damy rady, zaczniemy od nowa, z drugiej strony strach, jak to będzie, co powiemy rodzinie, dzieciom, przecież to co mamy to ojcowizna. On ze mną ja z nim. Jedna wspólnie nieprzespana noc, przepłakana, poddajemy się nie mamy siły, z drugiej strony to tylko 25 tyś a my nie wiemy jak je zdobyć..........
Dziś podjęłam decyzję, nie !!!!!!!!!!!!!!!!!!! nie poddam się bez walki!!!!!!!!!!!!!!!!!! nie zrobiłam nikomu krzywdy, nikt prze ze mnie nie ucierpiał!!!!!!!!!!!!!!!!!! nikt nie uronił łzy!!!!!!!!!! będę walczyć do końca!!!!!!!!!!!! dopóki starczy sił !!!!!!!!!!!!!!!!!

BO DOPÓKI WALCZYSZ JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zaczynamy,
długo nosiłam się z myślą aby założyć bloga, ale jakoś zawsze brakowało czasu, odwagi albo może czegoś innego......................
na blogu będę opisywała moje życie, życie które sama sobie zasrałam, a teraz zaczynam walkę , podnoszę głowę i zaczynam walczyć o marzenia, marzenia swoje, swojego męża i dzieci. Upadłam, bardzo nisko, lecz czas się podnieść, unieść głowę do góry, pokazać wszystkim, że potrafię, że dam radę. Będę walczyła do końca, bo "dopóki walczysz jesteś zwycięzcą".